Hierarchia ważności w domu jest przedmiotem walki i przepychanek w mniej lub bardziej żartobliwej formie. Rodzice usiłują zachować autorytet u dorastających dzieci, a dzieci walczą o względy rodziców i ich uwagę. Tak naprawdę ostateczną decyzję podejmuje zawsze ten, kto zarabia i trzyma kasę, a więc decyduje o domowych finansach. Niemniej, by rządy domowe nie były tak całkowicie jedynowładztwem dobrze jest wykorzystywać sposoby rządzenia finansami do nauczenia młodego pokolenia pewnych reguł, jakimi będą się kierować potem w dorosłym życiu. Jednym słowem, warto zawczasu nauczyć dziecko wartości pieniądza. Szkoła niestety, nie uczy praw ekonomii. Przydałaby się maluchom Akademia Zarabiania. Dopiero w dorosłym życiu uczymy się operowania akcjami, obligacjami czy funduszami inwestycyjnymi, pokonujemy finansowe przeszkody samodzielnie, często ulegając po drodze marketingowym chwytom. Brak rzetelnej wiedzy ekonomicznej jest przyczyną łatwowierności przy wszelkiego rodzaju iluzorycznych obietnicach parabanków, czy innych instytucji finansowych bazujących na nieświadomości swoich klientów. Nie wiemy czego się spodziewać po niektórych sformułowaniach w umowach finansowych.

Niedopowiedzenie warunków umowy, często kończy się katastrofalnie dla jednej ze stron, i najczęściej tą stroną nie jest to bank. Zarządzanie finansami powinno być wdrażane od małego. Pierwsza i podstawowa zasada, kto ma kasę ten rządzi przyswajana jest jeszcze w domu. To wtedy dziecko też powinno się uczyć, że praca powinna być adekwatnie wynagradzana, podobnie jak dobra nauka. Dobrze jest nastolatkowi założyć konto, by nauczył się operować kartą do bankomatu, wiedział co to jest oprocentowanie, kredyt, konto, debet i inflacja. Te oczywiste w dorosłym życiu terminy nie przychodzą łatwo i często musimy popełnić kilka błędów zanim zrozumiemy znaczenie każdego z nich. Tak też się można uczyć, ale po co skoro można w przystępny sposób i na co dzień przybliżać dziecku finansowe reguły rządzące światem.