Zarządzanie finansami jest najważniejszym zadaniem kadry zarządzającej w przedsiębiorstwie, jest też istotna sprawą w każdym gospodarstwie domowym. Zagadnienia ekonomiczne nie powinny być wiedzą tajemna, dostępna jedynie wybranym. Na ekonomii opiera się gospodarka państwa, zakładu pracy i domowa. To jedna z ważniejszych dziedzin życia. Dlaczego więc nie uczymy tego dzieci już w najmłodszym wieku? Dlaczego nie ma takiego przedmiotu w gimnazjum lub choćby liceach? Młody człowiek jest dzisiaj nieprzygotowany do życia pod względem ekonomicznym. Nie ma bazy na której można by budować inwestycje, zarządzać finansami.

Działamy spontanicznie i pod wpływem emocji. Świadomość podstawowych pojęć z zakresu ekonomii jest dzisiaj w społeczeństwie niewielka, a wiadomo przecież, że ze znajomością zarządzania własnym budżetem, lepiej poradzimy sobie z wszelkimi problemami ekonomicznymi w skali globalnej. Znajomość makroekonomii na co dzień łagodzi kryzysy i podejście do trudnych decyzji finansowych, wymagających niejednokrotnie wyrzeczeń od wielu grup społecznych. Wprowadzenie ekonomii na podstawie zarządzania domowym budżetem ma ogromny sens i jest potrzebą dnia dzisiejszego. Uczmy nasze dzieci gospodarowania pieniędzmi.

O ile nie robi dzisiaj tego szkoła, postarajmy się wprowadzić elementy ekonomii na użytek domowy. Gospodarowanie kieszonkowym jest pierwszym krokiem do nauczenia się bycia inwestorem w dorosłym życiu. To lekcja podejmowania trafnych decyzji ekonomicznych, zarzadzania własnym wynagrodzeniem. Dając dziecku kieszonkowe co miesiąc lub co tydzień, co w przypadku małego dziecka jest lepszym rozwiązaniem, mówimy na co można te pieniądze przeznaczyć. Kieszonkowe na przykład na słodycze. Wtedy dziecko nie dostaje słodkości od rodziców, jedynie samo sobie kupuje. Samo podejmuje decyzje czy chce lizaka, czy zostawi sobie kilka złotych by kupić z czasem coś innego. Rezygnacja ze słodyczy skutkuje pierwszymi oszczędnościami i lepszym zdrowiem. Prawda, ze nauka ekonomii w domu jest ze wszech miar pożytecznym zagadnieniem?